Dzisiaj postanowiłam iść na żywioł i zrobić dwa różne chleby na zakwasie. Bardzo praktyczne jest to, że możesz zrobić dwa razy więcej zaczynu, podzielić go na pół i przygotować dwa mocno różniące się od siebie bochenki. Dlatego dzisiaj postawiłam na puszysty pszenny, który pokazywałam wam w ostatnim wpisie i razowy z dodatkiem mąki pełnoziarnistej (czyli coś dla bardziej dbających o linię).
Z racji użycia długiej formy do niezbyt dużej ilości ciasta, można powiedzieć, że wyszło mi coś na kształt bagietki. Kształt, kształtem, ale każda kromka tego chleba jest po prostu pyszna! Następnym razem wypróbuję ten przepis z dodatkiem ziaren i coś czuję, że będzie to strzał w dziesiątkę.