Podobnie jak Tosia z okazji Światowego Dnia Chleba skusiłam się dzisiaj na pierwotny sposób tworzenia- na zakwasie. Od kilku miesięcy przy tworzeniu strony opracowuję tyle nowych bochenków, że również wypiekanie domowego chleba nie jest dla mnie świętem, a codziennością:) Przez te kilka miesięcy chleb nauczył mnie pokory, a z każdym bochenkiem wciąż się go uczę.
Najważniejsza zasada jaką poznałam, dotycząca i chleba drożdżowego i tego na zakwasie to „daj mu czas”. Jak w życiu, pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć, a przyśpieszanie na siłę może zrobić więcej złego niż dobrego. Czasami czasu nie mam i przeklinam, że całego procesu nie można przyśpieszyć. Próbowałam kilka razy, zawsze z marnym skutkiem. Im spokojniej rośnie bochenek tym więcej satysfakcji smakowej będziemy mieć później.
Gdy miałam w perspektywie pieczenie na zakwasie odwlekałam to w czasie jak mogłam. Bałam się tego potwora, którego trzeba było dokarmiać, aby niebezpiecznie wyłaził sam ze słoika. Dzisiaj bardzo lubimy się ze Svenem (może jestem dziwna, ale jesteśmy już tak zżyci, że uznałam, że mojemu zakwasowi należy się porządne imię) lubimy i rozumiemy. Jeśli nigdy nie próbowaliście to powiem po raz setny- pieczenie na zakwasie jest proste.
Nie boję się tego powiedzieć też o reszcie, w szczególności, że Światowy Dzień Chleba zobowiązuje. Pieczenie własnego, domowego chleba jest proste i ma same zalety!
A dzisiaj proponuję jogurtowe bułeczki na zakwasie. Dajmy im trochę czasu, a one dadzą nam prawdziwą przyjemność.