Najlepszy. Tak ocenił go mój wierny recenzent chlebów. Porwał przy okazji połowę zanim zdążyłam się zorientować.
Chleby na zakwasie są w pewien sposób niezwykłe. Mam sto razy większą satysfakcję, gdy wyjdą tak jak je sobie zaplanowałam, a do tego objadam się nimi bezrefleksyjnie, tłumacząc sobie, że to przecież samo zdrowie:) Połączenie w smaków w tym chlebie też mnie uwiodło. Idealnie kwaśny (jak to chleb na zakwasie), idealnie słony i idealnie ziołowy. Zaczynam poważnie żałować, że bezmyślnie pozbyłam się połowy.
A tak wygląda ciasto po 4-godzinnym wyrastaniu: