Mogłabym cały czas piec chleby na zakwasie. Mimo, że te na drożdżach wydają się łatwiejsze, to naprawdę tylko złudne wrażenie. Chleb na zakwasie w większości wypadków nie wymaga zagniatania, a gdy wymaga, to zdecydowanie mniej. Rośnie dłużej, ale to przecież daje nam większe pole manewru. Bo dokąd wyjdziesz,gdy za półtorej godziny musisz wrócić i wsadzić chleb do piekarnika? Cztery, czy sześć godzin brzmią już bardziej obiecująco:)
Ostatnio częściej eksperymentuje z zakwasem i cały czas się go uczę. Bo mimo wielu doświadczeń z nim związanych, wciąż odkrywam jego cechy, których wcześniej nie dostrzegałam. Ale w końcu to istota żyjąca!
Do dzisiejszego chleba dodałam go proporcjonalnie mniej niż zwykle. Efektem jest pyszny, puszysty chleb, w którego smaku tak mocno nie wyczuwa się typowo-zakwasowej kwasowości. To jeden z lepszych chlebów jakie zrobiłam dotychczas, jestem nim zachwycona!