Jaką konsystencję chleba lubicie najbardziej? Puszysty z chrupiącą skórką? A może lekko wilgotny, cięższy, przypominający chleb na zakwasie?
Ja wciąż nie mogę się zdecydować, chociaż ostatnio w mojej kuchni przeważają wypieki wilgotne, powiedziałabym ciężkie. W szczególności lubię podgrzać je na tosterze i cieszyć się nimi na ciepło. Dodatkowym plusem jest też fakt, że puszyste chleby bywają puszyste w kilka godzin po upieczeniu, a niedługo po tym stają się czerstwe i niejadalne. Chleby ciężkie potrafią utrzymywać prawie taką samą świeżość przez kilka dni! Taki jest też ten chleb z siemieniem lnianym.
Siemię lniane po wymieszaniu z wodą wypuszcza coś na kształt żelu. A on świetnie nawilża ciasto!
Co do rodzynek, dodałam je gdyż mam też słabość do małych, słodkich dodatków w wytrawnych co do zasady wypiekach. Wiem, że wiele osób ma do nich wstręt, ale to jedna z niewielu rzeczy jakich naprawdę nie mogę zrozumieć. Te ususzone słodkie winogrona sprawdzają się świetnie w tylu wypiekach!