Ostatnio mam słabość do długo wyrastającego ciasta. Zamiast szybkich, drożdżowych wypieków wybieram te z mniejszą ilością drożdży, które rekompensują ich ilość dodatkowym czasem wyrastania. Częściej uruchamiam też zakwas- żytni i pszenny.
Każdy bochenek chleba wymaga cierpliwości. Z każdym kolejnym mocniej się o tym przekonuję. Nie da się tego czasu oszukać- miąższ nie wyjdzie tak miękki, dziurki nie będą tak ładnie rozciągnięte. Godziny wyrastania odpowiadają lepszej jakości.
Jak już wspominałam wcześniej nie raz, wydaje się, że wielogodzinny chleb jest niesamowicie pracochłonny. Nie można bardziej się mylić! Ten na przykład nie wymaga zagniatania. Możecie go po prostu pomieszać, zostawić na noc i rano cieszyć się świeżą ciabattą z (moimi ulubionymi) suszonymi pomidorami.