Przez całe życie (23 lata) nie lubiłam oliwek. Być może dlatego, że miałam przykre wspomnienie z dzieciństwa. W spiżarni taty było dużo oliwek w słoikach. Pewnego dnia, gdy miałam kilka lat, mój brat w ramach zabawy zmusił się do zjedzenia całego słoika. Od tamtego czasu szczerze ich nienawidziłam!
Dopiero jakiś czas temu, będąc na wakacjach w Barcelonie, spróbowałam świeżych hiszpańskich oliwek podanych w knajpie jako zakąskę do dania. Po raz pierwszy stwierdziłam, że widać w nich jakiś potencjał smakowy.
Ostatnio zaczęłam eksperymentować z oliwkami i okazało się, że jednak zaczęły mi smakować (ale tylko zielone).
Teraz lubię je w połączeniu z fetą i właśnie taki chlebek sobie wymarzyłam.
Pokruszony ser typu feta świetnie się rozprowadził w miąższu chleba. Nie jest on mocno wyczuwalny podczas pierwszego chleba, dopiero dalej jedząc kromkę można poczuć na końcu języka smak fety. Podobnie z oliwkami, dodałam ich jedynie garstkę, więc bardzo dobrze smakują w chlebie, a przy tym nie dominują smaku.
Chlebek jest mięciutki i delikatny, warty spróbowania 🙂