Newsletter
Dziękujemy za rejestrację w newsletterze.
Wkrótce otrzymasz od nas pierwsze wiadomości
Podany email już istnieje w naszej bazie.
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA
Nie umknie Ci już żaden ciekawy przepis! Nasz smakowity newsletter
to regularna porcja wpisów z bloga, które zaspokoją Twój głód
kulinarnych inspiracji. Wystarczy, że podasz swoje imię i adres e-mail:
Podaj prawidłowy adres email.
Podaj swoje imię.
Akceptacja regulaminu jest obowiązkowa
Zgoda na przetwarzania danych jest obowiązkowa
Trwa zapisywanie...
Planszówki Chlebowskich

W ten weekend Rodzinka Chlebowskich wyjątkowo nigdzie się nie wybierała. Tata wpadł jednak na pomysł, jak urozmaicić czas swoim dzieciom i wyciągnął wszystkie planszówki, jakie tylko potrafił odnaleźć w domu. Na stole wylądował spory chińczykowo-monopolowo-warcabowy stos.

- To w co dziś zagramy, Skarby? – zwróciła się z pytaniem do dzieci Pani Chlebowska. – W chińczyka! – zawołał Piętek. – W warcaby! – przekrzykiwała go siostra. – W warcaby nie da się grać we czwórkę – odpowiedziała Pani Chlebowska. – Chyba, że urządzimy turniej – odpowiedział jej Pan Chlebowski, wyraźnie z siebie dumny.

- Dobrze, ale najpierw coś zjedzmy – Pani Chlebowska przyniosła do salonu kanapki ze Smakowitą. Pan Chlebowski, jak na rasowego organizatora sportowego turnieju przystało, przygotował miskę z imionami zawodników i poprosił Piętkę, żeby pierwsza wylosowała swoją parę. Dziewczynka trafiła na brata.

- Każdy pojedynek gramy do trzech zwycięskich partii – powiedział Pan Chlebowski z błyskiem w oku. W pierwszej kolejności swój mecz rozegrały dzieci Państwa Chlebowskich. Piętek wygrał pierwszą partię, Piętka kolejną i trzecią, a jej brat – czwartą. Piąta musiała więc rozstrzygnąć, kto zagra w „finale”. Dzieci starannie myślały nad każdym ruchem, ale w końcu to Piętka okazała się zwyciężczynią.

Przyszedł czas na rodziców. Pani Chlebowska szybko przypomniała sobie, dlaczego jej mężowi tak zależało na warcabach. W ciągu zaledwie kilku minut udało mu się wygrać 3:0. Pan Chlebowski w warcabach nie miał sobie równych. Do gry z córką podchodził więc bardzo pewny siebie.

I znów gra nie trwała długo. Zaledwie dziesięć minut od rozpoczęcia pierwszej partii, stan pojedynku znów wynosił 3:0. Znacznie dłużej nie mógł się otrząsnąć Pan Chlebowski, który osłupiały patrzył, jak Piętka jednym ruchem zbija ostatnie cztery jego pionki i zwycięża w turnieju.

Wasze komentarze:

Napisz komentarz:

Oceń przepis:

Subscribe to our newsletter

FreshMail.pl